środa, 30 listopada 2016

"Rozdarta zasłona" Maryla Szymiczkowa



Po Krivoklacie miałam pewne obawy co do treści książki "Rozdarta zasłona" . Tu pod żeńskim pseudonimem występuje Autor J.Dehnel i P.Tarczyński.
Jestem pozytywnie zaskoczona bo to zupełnie inaczej poprowadzona historia, a że od jakiegoś czasu zwyczajnie lubię dobry kryminał z chęcią zabrałam się za lekturę.

Profesorowa Szczupaczyńska ze swoimi wadami i zaletami skradła  moje serce.
Może dla tego że tak jak ona "zmagam" się z codziennością prowadzenia domu, to jak ona wplatała  swoje życie w kryminalną intrygę i akcję dedektywistyczną budziła mój podziw.
Spryciula po 40stce z wielką umiejętnością ugłaskiwała męża by ten nic nie podejrzewając żył rytmem  swojego doktorsko uczelnianego życia a ona w swoim "wolnym" czasie, profilowała, robiła wywiady, uczestniczyła w przesłuchaniach. Do tego piękna dawna soczysta polszczyzna. Oh i ahh :))
Dawny Kraków. I te wszystkie historyczne postaci z  niesamowitą lekkością wplecione w historię. I nie wklejone, tylko jak żywe wyjęte z dawnej fotografii.

Da się wyczuć czym żyli ludzie z tej epoki. Istna euforia dla Franciszka Józefa całego miasta Krakowa( moje małe miasto do dziś żyje entuzjazmem do cesarza m.in.był księciem Cieszyna).
Można przeczytac o tym tutaj.

I zbytnio nie wychylając się poza schemat i układy Szczupaczyńska rozpracowuje kartel zajmujący się handlem ludźmi, ujawniając osoby zaangażowane w proceder w miedzyczasie smażenia swoich sławnych powideł.

Dla mnie bomba i 5 z plusem.