czwartek, 17 marca 2016

książkowe podróże czyli "Tańczymy już tylko w zaduszki" Maria Hawranek Szymon Opryszek Wyd. Znak Literanova





"Zapytaliśmy mieszkańców dawnego Bento Rodrigues, co by chcieli odzyskać.
(...)
Luciana: – Naszą społeczność. W mieście rzadko spotykam dawnych sąsiadów. Dlatego chcemy odbudować naszą wioskę w innym miejscu."

to fragment z bloga autorów książki  Tańczymy już tylko w  zaduszki.
I on mi opisuje tutaj wszystko, bo czytając zbiór reportaży z ameryki łacińskiej miałam  nieodparte wrażenie że dla p.Marii i p.Szymona ludzie byli najważniejsi. Ich pogmatwane, potwornie ciężkie, dziwne, normalne, ekscentryczne losy. Wachlarz jest szeroki. Wędrujemy od wioski do wioski. Od faweli do wiosek w dżungli w której wydobywa się złoto na komunijne łańcuszki.
O tym że jeden ukochał pieniądze a inny poświęcił życie w służbie dzieciom bez szans tworząc schronisko. Gotując placki i rozdając je na ulicy.
O tym że dzieci sprzedane do kopalni  żyją tak naprawdę walcząc o przetrwanie.
O tym że tam tego nikt nie policzy... "co czwarta ofiara handlu ludźmi w Madre de Dios ma 12-14lat. Są ich tysiące. Widzą je ludzie, nie statystyki."(s77).
O kobiecie zdeterminowanej do zostania policjantką. A jej losy mogłyby być kanwą ciekawego filmu.
O matriarchalnej wiosce Nashira gdzie kobiety mają szansę na nowy dobry start. W róznych ekologicznych kooperatywach. Uprawiają cytryny, pomarańcze i owoce joni. Są  też koperatywy związane z porcelaną, kurczakowa, przepiórcza i recyklingowa. Jedna  z kobiet przeprowadza się tam kiedy jej 9 letnia córka w mieście w którym żyła idąc po ulicy została postrzelona  w głowę przez pandillas-lokalne gangi.
O bretończyku który zaaktywizował środowisko więźniów w Limie do szycia ubrań tym samym resocjalizując tych ludzi.
to historia ze względu na szycie mi najbliższa 
"We Francji moda to synonim luksusu. Chanel, Dior. To nie mój świat. Tam, skąd jestem, są tylko morze i pola. Mnie pociągała sztuka"(s142).
I wiele innych ciekawych historii których nie chcę już przytaczać by nie spojlerować książki .
Dla fanów literatury faktu i i nie tylko zdecydowanie polecam. Ale nie jest to wypoczynek pod palmą z kolorowym napojem. Czytanie porównałabym ze względu na ciężar tematów raczej do przedzierania się autem przez tropikalny las po błotnistej drodze...nie są łatwe i lekkostrawne. Mimo tego ciężko było mi się oderwać od czytania tej książki ze względu na barwny plastyczny język autorów dzięki którym mamy wrażenie że obserwujemy ten inny świat z bardzo bliska. 
Ja na pewno będę jeszcze obserwować bloga twórców książki http://intoamericas.com/pl/blog/ równie ciekawy co książka.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu




niedziela, 6 marca 2016

Przypadkowy Jacek. Jacek Cygan "Przeznaczenie, traf, przypadek" Wyd. Znak Literanova


      Po bardzo intensywnym czasie sesji na studiach i intensywnym czasie prywatnym potrzebowałam chwili zatrzymania, chill'out-u i w tym czasie akurat otrzymałam maila...

    Nie interesują mnie postacie popkultury ale obok tego nazwiska trudno było mi przejść obojętnie ze względu na ...ciekawość. W końcu pan Jacek Cygan to prawdziwy rzemieślnik słowa i przeszukując internet w poszukiwaniu informacji zaskoczyło mnie to, że jest autorem słów do piosenki zespołu Banda i Wanda do której mam sentyment. W trakcie kształtowania się moich "gustów" muzycznych w czasach "młodości" czyli gdzieś w okolicach technikum nowa fala była dodatkiem do Apatii, Armii, Dezertera, Kultu i wielu innych  mocniejszych kapel.






      Znany przede wszystkim jako autor piosenek jest też autorem krótkich opowiadań...Jego opowiadania dały mi to czego potrzebowałam w ostatnim czasie, chwilowego oderwania się  od wszystkich obowiązków jakie na mnie spoczywały.
     Bałam się, że jednak książka okaże się toporna ale tak się nie stało. W końcu jak dobry jest w piosenkach, niekoniecznie może udać  to jego pisanie w innej dłuższej formie. Przyjemną niespodzianką było to, że nie posiłkował się tanimi chwytami. Konsekwentnie prowadził fabułę by ta w którymś momencie pozytywnie zaskakiwała...albo i nie ...bo nie wszystko kończy się happy end'em.

      Mam w tych opowiadaniach swoich faworytów i co mnie ujęło J.Cygan świetnie potrafi opisać "starość" , dojrzałość człowieka. Tak w kontrze do kultu siły, ciała i młodości. Trudno się doszukiwać tutaj takich smaczków. Ale za to znajdziemy humor, zadziorność, wolę walki, głupotę, mądrość która przychodzi z wiekiem. To że kluczem tych opowiadań jest jest przypadek, coś nad czym  nie możemy "zapanować" zaprojektować i przemyśleć by jak najlepiej zadecydować dodaje smaku tym historiom.  

Zdecydowanie polecam przy tej pochmurnej pogodzie która nie chce odpuścić.