piątek, 4 lipca 2014

wielka płyta, wielki smutek...i dobro

nie widzę jej twarzy
zasłania mi niewielkie młode drzewo.
i patrzę w inną stronę na swoje dzieci.
ale słyszę krzyk staruszki sąsiadki z góry...
pomrukiwania, uwagi innych

pochyla się i wysypuje okruchy chleba...
matka od szarych gołębi ucztujących przy kontenerach..
ich małe brzuchy kołyszą się jak statki
chodzą na małych śmiesznych nóżkach albo wzlatują niewysoko ganiane przeważnie przez  3 letnich chłopców


w oczach innych widzi tylko śmierć niewinnych zwierząt
zapatrzona w swoje racje
atakuje
:(

smutne samotne kobiety...



jest jeszcze jedna z zamglonym od tabletek na szczęście/antydepresanty wzrokiem na oko 40 latka
właścicielka psa
wkurzonego szarika który rzuca się na inne czworonogi
/
żona alkoholika

***
wieszam pranie i słyszę (niestety) rozmowy emerytów z bloku na przeciw
-"a ta tylko siedzi na tej ławce i nigdzie dalej nie chodzi.."
"tylko po zakupy"
"po co tak siedzi, dla czego tak siedzi"

nie mam pojęcia o kim mówią ale jest to dla mnie strasznie niefajne nic nie wnoszące komentowanie rzeczywistości

o i "panienka z okienka"
wciąż w oknie, wciąż obserwująca...bez żenady zaglądająca w cudze życia...

a w kontrze...

dzieciaki rozkładające koce na trawie przed blokiem
lalki, wózki dla lalek, samochodziki
śmiech, radość, pełnia w blasku zachodzącego słońca...

sąsiad z klatki obok na oko 50, 60 letni którego uśmiech , proste poranne powitanie podnosi w kulawe dni...z sercem do wymiany

staruszka z laską 80letnia, niedosłysząca rozsiewająca dobro, prostą rozmową, pomimo zgiętych od upływu lat drobnych pleców










2 komentarze:

  1. Uwielbiam ludzi, którzy nie mają co ze sobą zrobić, więc kręcą się po osiedlu i komentują wszystko wkoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mocno to średnie zjawisko, nic nie wnosi dobrego, nic nie zmienia na lepsze ...

      Usuń