wtorek, 3 czerwca 2014

przeterminowany i .. (TORBA XXL)

"przeterminowany post"
ostatnio spotkałam się z takim terminem na jakimś parentingowym blogu na którego zerknęłam kątem oka, jakaś relacja z dnia dziecka...
wtawiony późno a nie od razu,albo w następnym dniu....

zbyt łatwo mi przychodzi nie bycie tu...odkopaliśmy się z infekcji. cieszyliśmy się ładną pogodą poza domem co dzień. place zabaw. piknik kolejowy w Skoczowie. Noc Muzeów w Cieszynie. Nie było czasu na pisanie.

a później dzień dziecka

w międzyczasie uszyłam torbę na zabawki XXL i zaczęłam szyć spodenki letnie dla najmłodszej, jeszcze muszę wszyć gumkę i będę mogła robić zdjęcia...

Pogoda TERAZ nie sprzyja, zimne noce...w dzień strasznie marznę, nie wiem w co się ubierać po domu, dzieciom znowu zakładam skarpetki

a i jeszcze dzień matki zupełnie inaczej przeżyty...z takim wewnętrznym "ŁAŁ", że jestem tu i teraz z nimi, że cieszymy się zdrowiem, że przed nami nowe wyzwania ( od września przedszkole dla najstarszej i średniego)

w dzień rysujemy, ja wróciłam do rys. dla dzieci (długo we mnie siedziała ta potrzeba)
wieczorem czytamy książki- bajki, bajeczki

i czekamy na przesyłkę

dzieci dostały od męża Biblie w obrazkach dla najmłodszych x3 (po jednym dla każdego malucha)
a ode mnie 365 historii biblijnych dla dzieci ( pięknie że będę mogła siać prawdę codziennie!)

Najstarsza dorosła. Komiksowa Biblia przestała wystarczać. Pojawiło się dużo pytań i głód opowieści.

Niesamowity czas nastał. Przed byciem mamą zawsze o tym marzyłam. O wieczorach przy książce. Teraz mali "dorośli" do cierpliwości, do nieprzewracania kartek po 3 sekundach i wyciąganiu książeczek z ręki mamy, taty, dziadków.

 A teraz zmykam,  zbyt dużo planów do zrealizowania ;)









fragment nas z pikniku kolejowego

fot na dzień mamy
kilo dobroci z wyprzedaży zamykanego sklepu za 10zł

polecam. czytałam zorkę zanim to było modne ;)
blog pełen pokory 
pełen prawdy
autentyczności
odwagi
cenny
obowiązkowy

ps. i będę ciułać groszaki bo nie wyobrażam sobie jej nie mieć w domu


byliśmy na dniu dziecka w Czeskim Cieszynie w sobotę z młodymi i nie mogłam pozbyć się wrażenia że biorę udział w remake'u filmu Czarny Kot Biały kot Kusturicy...Tęga sprzedawczyni i jej szczupła córka, stara w ostrym makijażu. Paczka papierosów w fartuchu. Mężczyźni z brakami w uzębieniu.I jeszcze tacy co ciężkie łańcuchy "złota" noszą na szyi. Cygańskie rodziny. Kobiety kwoki zaganiające dzieci.Dla małych ludzi super atrakcje. 9 namiotów z zabawami. Najstarsza szalała. Oczy miała jak 5zł ze szczęścia. Średni przespał impreze w wózku najmłodszej a najmłodsza w huście rozglądała się z zaciekawieniem. Gdybym obu rąk nie miała zajętych i miała więcej odwagi robiłabym zdjęcia ludziom. Do domu wróciłam zmęczona i opalona


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz