środa, 12 lutego 2014

Biel


Rano. Ok godz.8
Krzyk córki z małego pokoju :
Mamooo snieg!! spadł śnieg!

a za chwilę telefon od J.
-obudź dzieci spadł śnieg :)




Wiem że wielu chciałoby już wiosny. Ale ja dla moich dzieci jestem w stanie dalej  pić więcej gorącej herbaty, opatulać się szarym  długim swetrem od siostry. Nawet założyć rajstopy.
Jestem. Bo jeszcze sanek nie wyciągnęliśmy z piwnicy i jeszcze zająca ze śniegu mali i Duży nie ulepili.

(kolor włosów totalnie przekłamany, ale nie powiem marzy mi się od jakiegoś roku blond)

Siedzimy w domu i próbujemy dojść do siebie.
Przeziębieniowo.
Nie lubie jedynie takich wahań pogody bo one są zapowiedzią kichania i tego co po kichaniu następuje :(

No i ćwiczę sobie  rękę i oko szyjąc sakiewki/woreczki  do czcionek drukarskich w liczbie 40





2 komentarze:

  1. Rozumiem dzieci i ich szaleństwa na śniegu. Tęsknią za nim, bo zima kierunki pomyliła. Choć się marznie to i tak człowieka ciągnie do harców na nim. A woreczków sporo widać na oko. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Docelowo 40 sztuk, jak dzieci nie mogły wyjść na śnieg to śnieg przyszedł do nich. Wzięłam łopatkę i małe wiaderko...i nabrałam białego puchu. Było szaleństwo w domu :) oczywiście kontrolowane bo zabawa była w obrębie wanienki :D

    OdpowiedzUsuń