piątek, 27 grudnia 2013

zaciesz



fot.Andrea Zampatti
Nowe imię.

Mój Bóg nadaje nowe imię. {Ja tylko od czasu do czasu ;) } Ze starego na nowe. Kiedy już jesteśmy dorośli. Mamy bagaż doświadczeń i wspomnień. I mówi idź. Zaryzykuj.  Wejdź w nowe. Imię to jakaś tam tożsamość...i jak trudno czasami się od siebie odlepić.
Mówi nie oczekuj tego samego - dam Ci nowe...życie, pokarm,przestrzeń, nową przyszłość.

Próbuję na siebie spojrzeć z boku. Dużo determinacji ostatnio we mnie do zmian.
W domu kwitnie nowe malutkie życie. I wszystko potoczyło się  na szczęście nie po mojej myśli. Bez smutnych atrakcji okołoporodowych :)
Niestety podłapało katar od rodzeństwa.
Nie ogarniam tego jaka jestem szczęśliwa z tego powodu że jest.
Nieustanny zachwyt.

I jak ona pachnie! Mlekiem i jabłkami.

Święta w tym roku inne.
Mniej zdjęć (karte posprzatalam dopieo wczoraj, zwolnilam pamiec), wiecej bycia ze sobą i  chillaoutu przy garach.
Bez spiny. bez gosci. Sami
Lubię tak.

Niestety tylko zwierzyniec nie wpisuje się w tą atmosfere i sobie grabi.
Ale nie ważne