czwartek, 20 czerwca 2013

kurs czesztiny

no zawzięłam się i jestem i już w półmetku....dźwigam masę materiałów i od poniedziałku do piątku 5 godzin dziennie próbuję czytać, pisać i mówić po czesku...nie mówiąc o tym że po powrocie już nie mam czasu na powtórki, takie to uroki życia z dala od rodziny.....no i że przeżyłam z dziećmi żłobkowy wirus, i że myślałam że płuca wypluje, a dzieci jeszcze na syropkach...generalnie nie fajnie, powoli się wyrównuje sytuacja i idzie do przodu...
Syn bojkotuje instytucje opiekuńczą, wcale się mu nie dziwię bo ten żłobek akurat nie przewidział wychodzenia na dwór dla maluchów o czym nie zamierzył mnie poinformować przy zapisie, córka jest wniebowzięta i prze szczęśliwa przebywaniem z innymi dziećmi i zabawą...

widoki na salę nr1 i widoki z okna tejże

balkon na końcu korytarza budynku w którym mamy  nasz kurs z up. i balkonowe widoki

a poza tym w domu oczywiście mam ciekawe książki z wyd.Czarnego i nie mam jak ich przeczytać przy całym nawale pracy/obowiązków i upale....


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz