środa, 13 marca 2013

jeszcze nie nadejszła...

dopada mnie syndrom rozpędzenia...
załatwianie tysiąca pięciuset spraw naraz...dopóki dzieci nie nabiorą samodzielności...
kilkanaście lat gdzie będzie wszystkiego przybywać
wychodzę rano z psem i dopada mnie zimno...dotyka szybko i wcale nie czule...
wracam na poranną kawę i znowu wychodzę...
minę mam nie tęgą

i zastanawiam się jak złamać "ogólną" szarość...
kolorami, odpowiednim nastawieniem, nabieraniem mądrości , determinacją do robienia rzeczy dobrych...

czwartek, 7 marca 2013

[prawie] wiosna

chyba celowo milczę.
sytuacje/ informację "po trochu" mnie przerastają i potrzebuję nabrać osobistego dystansu...czasu na przemyślenia, dogłębne zbadanie sprawy, wnioski...

uff bywa gorąco kiedy są dwie strony, pekspektywy, doświadczenia...

dziwnie ostatnio funkcjonuję, niby daję radę ale czegoś mi brakuje, jakaś pustka woła o napełnienie...

martwią mnie prognozy pogody, ledwie poczułam słońce na twarzy a już informują o minusowych stopniach...

wracam pod koc i uzbrajam się w kubek gorącej herbaty...
razem z zakatarzoną Katarzynką
i Jaśkiem już  w pełni psikusującym