poniedziałek, 11 czerwca 2012

Saga rodziny Baxterów. Karen Kingsbury

Piję miodowe. połknęłam w między-czasie zabiegów rehabilitacyjnych (4tyg po 1,5godz)  ręki Sagę rodziny Baxterów.
Miałam kiedyś "pięknych, młodych, zdolnych" kumpli artystów i nie-artstów. I krążyło kiedyś wśród nich określenie na pewnego rodzaju książki- romans chrześcijański...
Ponieważ czytał je moj znajomy był to taki przytyk, szpileczka...
A poźniej poznałam bliżej Be.kiedy mieszkałam we Wrocławiu, jej fascynację Francine Rivers która stała się moją no a teraz przysła kolej na Karen Kingsbury...bo akurat leżała na "kupce" w bibliotece pod ręką

Francine Rivers jest o półkę wyżej a nawet kilka półek. Ma niesamowicie plastyczny język swoich książek. Zdania są wyszukane. Nie idzie na łatwiznę w opisywaniu.
Mam motyle w brzuchu kiedy mogę czytać jej książki.
To prawdziwa literatura.

Karen jak dla mnie pisze tzw "czytadła". Nie byle jakie ale jednak czytadła.

Mimo to są to książki dotykające duszy,  relację z tym którego nie widzimy na co dzień...
Opisuje postawy nie najłatwiejsze w tym konformistycznym, skoncentrowanym na ego świecie.
Ciszę na kolanach.
Łaskę odpowiedzi.
Zwyczajne i niezwyczajne cuda.

Nie będę opisywać każdej książki po kolei ale seria mnie dotknęła. W różnych miejscach.
Jako matka, żona, kobieta nie mogłam się nie utożsamiać z bohaterkami tych książek.
Słodkie do bólu opisy miłosnych ochów i achów przeplatały naprawdę trudne momenty.
Zdrada, śmierć, trudne relacje, pogrzebane marzenia...

Seria składa się z książek pt :
Ocalenie
Pamięć
Powrót
Radość
Spotkanie

Polecam, szybko się czyta a to duuuży plus dla tych zabieganych, zajętych i matkujących :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz