środa, 23 maja 2012

dotrwać do końca?....

największy dylemat ostatniego miesiąca.
kiedy czasu nie ma na pomalowanie paznokci (dodatki do dobrego wyglądu) tym bardziej nie mam czasu na "relax"
biegam, żyję pod planem, sprawdzana skupiam się na tym żeby dać dobrą odpowiedź.
kiedy to się stało?...minęło? 16 lat i kilka książek w tyg?

tym bardziej muszę dostosować "sito wyboru" do sytuacji. już ma bardzo małe dziurki....

i jak to jest? odłożyć książkę w połowie, bo się dłuży, przeciąga, napisana jest średnim językiem, językiem który mi akurat teraz nie odpowiada...nie powoduje skurczy żołądka, szybszego oddechu, biegu jasnych myśli, była by odpowiednia jako zapychacz dodatkowego czasu (którego nie mam)..

uczę się tego. rezygnować. wybierać lepsze. wartościowsze, ciekawsze...

i co idzie w odstawkę ?

tym razem :

Oliwkowy szlak Carol Drinkwater książka z większej serii. Wyczerpuje temat o którym "mówi". Tyle.
Nic więcej nie napiszę. Fajna jako "zapychacz" albo minimalnie wiecej niż informator turystyczny regionów w książce występujących. Nie ma tego czegoś co jest w książkach Stasiuka, Thurbona, Hugo- Badera...
skonczona na stronie 279 (ojojoj..czyli dotarłam aż do połowy)...

i z przykrością stwierdzam że przekartkowuję "Jak ryba w wodzie(Wspomnienia)" Vargasa Llosy ...bo bardziej interesowała minie strona techniczna pisarstwa tego pana niż polityka (prawie połowa tej książki jest o drodze politycznej pisarza) i pociąg do kobiet ...ale to co mnie interesuje zaznaczam i zapisuje :-)

ps. mam nadzieje że uda mi się w tym tyg odwiedzić bibliotekę i zarezerwowaną książkę :-) fajni są. piszą na maila że książka czeka i że można odebrać :-D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz