poniedziałek, 23 kwietnia 2012

przypadek




Przez przypadek sięgnęłam po tą książkę bo była wystarczająco gruba i miała wytatuowanego chodliwego autora na okładce.
Tak jak Schmitt miałam jej momentami dosyć ale zachłannie i z wypiekami na twarzy po nią sięgałam w każdej wolnej chwili (czyt. kiedy dzieciaki posnęły).
I przez większość książki zastanawiałam się czy powinna ona trafić do pewnego człowieka u władzy ale niestety przeważały u mnie obawy, że mogłaby rozbudzić już i tak jego chore ambicje.
Miało być lukrowo ale nie będzie bo książka nie jest "prosta".
Posłowie jest uderzające - " dopóki nie rozpoznamy że łajdak i zbrodniarz kryją się w głębi nas samych, będziemy żyć w pobożnym kłamstwie" i zgadza się z moim światopoglądem - że jest w nas świnia którą możemy karmić- w moim przypadku grzechem...
I nie mogłam uciec od myśli czy On, ten którego ukochała moja dusza i duch. Czy On może...
przebaczyć? zbawić? takiego jak On (Adolfa H.)?
jeżeli może i mnie
i Pawła który tępił(dosłownie) pierwszych chrześcijan by później stanąć po stronie Boga...
Książka nie dotyka zbytnio kwestii wiary lecz wyborów.
I ciekawie napisana bo autor podjął się wyzwania prowadzenia dwóch egzystencji- życia dobrego Adolfa i tego którego znamy z kart historii- przerażająco złego.
Polecam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz