środa, 25 kwietnia 2012

Kwietniowa górka.
Tak czytam.
Wszystkie po kolei.
Czy szyję, jak mogę czytać jeżeli nie szyję?
Odpowiedz jest prosta.
Maszyna stara, trzęsie chałupą (a dokładniej blokiem ), dzieciaki absorbują, w ciągu dnia to opieka jeszcze nad domem, typu mycie  podłóg, garów(fe nie lubie, ale muszę), odkurzacz, tony prania, bo sie upaćkam, poleje, poślinie x2.
Utykam w tych czynnościach i wyje.
Mózgowyjaławiacz.
Żeby nie zdziadzieć i nie stracić kontaktu ze światem słucham muzyki. Dzieci też. One bardzo się proszą o to słuchanie.
Mamo patrz, mamo choć, mamo to...

No i wieczorem, padam na fotel w kąciku "czytelniczym" i znikam.
Trochę uciekam. Walcze z tym. Będąc  świadoma zagrożeń trzymam rękę na pulsie.
Pilnuję się w okazywaniu miłości- innym.
I pilnuję aby nie zabrakło czasu ciszy i skupienia na Bogu. Mojej lepszej perspektywie i jedynej drodze do prawdy.
Pilnuję moich zadań , wyzwań i odpowiedzialności.
Jasności umysłu.
Poznawanie Jezusa jest równie(o ile nie bardziej) fascynujące niż czytanie nowych historii...

ps. barkuje mi wiecej książek wyd. Czarne, korzystanie z Bibliotekii ma swoje plusy i minusy, portfel nie boli ale z trafieniem na ciekawą pozycję  jest ciężko, pomijając fakt dostępności niektórych tytułów...
nie narzekam, to tylko pozory ;-)

ps2. Więcej o samych książkach przy odrobinie czasu i innego skupienia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz