niedziela, 29 kwietnia 2012






Ognisko u znajomych. Czas na wyłączenie się. Chodzenie boso po trawie. Karmienie dzieci z ręki pysznościami.
Niespieszne picie kawy.
Lubię to!
Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.

Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.

Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.



Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.

Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.

Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazaliśmy miłość.

Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.

Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.



Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radośćią.

— Ronald Russell

czwartek, 26 kwietnia 2012

nowe umiejętności


jestem pod wrażeniem że głowa zapomniała ręki (tej lewej -nie dawno złamanej)
ręka się słucha, ale jak ma podjąć poważniejsze zadanie, udaje że jej nie ma....
i odłamek w nadgarstku się znalazł (po 5 tyg)

kwitną magnolie, mój syn uczy się chodzić, notorycznie ucieka z piaskownicy, córka biega i nie może się zatrzymać...przy wózkowaniu miewam chwile zadumy i oddechu przyglądając się cudzemu ogrodowi i kwitnącemu drzewu/ przekwitającemu?
płatki kwiatów opadają a ja myślę o tym że ktoś musi mieć niesamowity widok, tak jak ja kiedyś,w czyimś domu...te chwile chce się pamiętać specjalnie i z premedytacją...
preludium do piękna i dobra  które płynie cicho i niepostrzeżenie, zagłuszane i zaszczute...


pchanie-jak widać powyżej pochłania moich potomków :) na górze Jaśko a na dole Kasia.
ps. kot pozwolił się tak powozić aż 2 razy !



środa, 25 kwietnia 2012

Kwietniowa górka.
Tak czytam.
Wszystkie po kolei.
Czy szyję, jak mogę czytać jeżeli nie szyję?
Odpowiedz jest prosta.
Maszyna stara, trzęsie chałupą (a dokładniej blokiem ), dzieciaki absorbują, w ciągu dnia to opieka jeszcze nad domem, typu mycie  podłóg, garów(fe nie lubie, ale muszę), odkurzacz, tony prania, bo sie upaćkam, poleje, poślinie x2.
Utykam w tych czynnościach i wyje.
Mózgowyjaławiacz.
Żeby nie zdziadzieć i nie stracić kontaktu ze światem słucham muzyki. Dzieci też. One bardzo się proszą o to słuchanie.
Mamo patrz, mamo choć, mamo to...

No i wieczorem, padam na fotel w kąciku "czytelniczym" i znikam.
Trochę uciekam. Walcze z tym. Będąc  świadoma zagrożeń trzymam rękę na pulsie.
Pilnuję się w okazywaniu miłości- innym.
I pilnuję aby nie zabrakło czasu ciszy i skupienia na Bogu. Mojej lepszej perspektywie i jedynej drodze do prawdy.
Pilnuję moich zadań , wyzwań i odpowiedzialności.
Jasności umysłu.
Poznawanie Jezusa jest równie(o ile nie bardziej) fascynujące niż czytanie nowych historii...

ps. barkuje mi wiecej książek wyd. Czarne, korzystanie z Bibliotekii ma swoje plusy i minusy, portfel nie boli ale z trafieniem na ciekawą pozycję  jest ciężko, pomijając fakt dostępności niektórych tytułów...
nie narzekam, to tylko pozory ;-)

ps2. Więcej o samych książkach przy odrobinie czasu i innego skupienia


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

widoki



WIDOKI.
Mam takie.
Może nie z balkonu ale dzięki wychodzeniu z czworonogiem
codziennie- możliwość przypominania, że góry są bardziej sakrum...niż trawnikowe profanum :)

przypadek




Przez przypadek sięgnęłam po tą książkę bo była wystarczająco gruba i miała wytatuowanego chodliwego autora na okładce.
Tak jak Schmitt miałam jej momentami dosyć ale zachłannie i z wypiekami na twarzy po nią sięgałam w każdej wolnej chwili (czyt. kiedy dzieciaki posnęły).
I przez większość książki zastanawiałam się czy powinna ona trafić do pewnego człowieka u władzy ale niestety przeważały u mnie obawy, że mogłaby rozbudzić już i tak jego chore ambicje.
Miało być lukrowo ale nie będzie bo książka nie jest "prosta".
Posłowie jest uderzające - " dopóki nie rozpoznamy że łajdak i zbrodniarz kryją się w głębi nas samych, będziemy żyć w pobożnym kłamstwie" i zgadza się z moim światopoglądem - że jest w nas świnia którą możemy karmić- w moim przypadku grzechem...
I nie mogłam uciec od myśli czy On, ten którego ukochała moja dusza i duch. Czy On może...
przebaczyć? zbawić? takiego jak On (Adolfa H.)?
jeżeli może i mnie
i Pawła który tępił(dosłownie) pierwszych chrześcijan by później stanąć po stronie Boga...
Książka nie dotyka zbytnio kwestii wiary lecz wyborów.
I ciekawie napisana bo autor podjął się wyzwania prowadzenia dwóch egzystencji- życia dobrego Adolfa i tego którego znamy z kart historii- przerażająco złego.
Polecam

jak w tytule

blog powstaje by uporządkować wszystkie momenty ohów i ahów po przeczytanych książkach, filmach...tych wszystkich momentów zachwycenia, chwil wytchnienia...