wtorek, 11 grudnia 2012

nagle

"Nie mam nic, co bym mógł Tobie dać - nie mam sił by przed Tobą Panie stać. Puste ręce przynoszę przed Twój w Niebie tron - łaską z Nieba nakarm duszę mą"

Z jednego forum które przeglądam w wolnych chwilach. Czuję się ostatnio "zalana" obowiązkami. I wiem że mimo wszytsko za mało od siebie wymagam, odpuszczam w relacji z Najważniejszym...dziwna tendencja...dziwna bo nigdy nie kończy się to dobrze...a też nie ławo z tego wyjść  ...
jestem na drodze do odnalezienia prawdy w miejscu które bardzo tego potrzebuje...
boli bylejakość i zagonienie.... pomijanie i omijanie się wzajemne ...

Na piękną piosenkę trafiłam i na tekst w niej mocno do mnie mówiący Anny Marii Jopek "Nagle"  :

Nagle coś się kończy, jakby runął tobie świat.
Pragniesz cofnąć czas -- na próżno.
Nagle widzisz jasno tyle utraconych szans, słów, na które już za późno.
Zapominasz co dnia, że każda chwila to dar.
Masz ją, by móc przebaczać, kochać, zosta
wić ślad.
Nie ma sytuacji w której wolno ci się bać, że na miłość jest za późno.
Nagle ktoś ci bliski znika, zanim powiesz mu, że dla ciebie był... jedyny.
Nagle życie minie, jakbyś nigdy nie żył.
A Ty nie będziesz tu bez winy.
Bo zapominasz co dnia, że każda chwila to dar.
Masz ją, by móc przebaczać, kochać, zostawić ślad.
Żyjesz tu bez próby, ucieka ci sens, a tego, co nagłe unikać wciąż chcesz.
I pytasz i klniesz.
Modlisz i boisz się.
A szczęście przyjdzie nagle i w przebraniu, które znasz.
Spróbuj dostrzec je na nowo.
Dotknie twoich żagli, lekko muśnie twoją twarz.
Spróbuj zawsze być gotowy.
Nie zapominaj co dnia, że każda chwila to dar.
Masz ją, by móc przebaczać, kochać, zostawić ślad.
Nie ma sytuacji w której wolno ci się bać, że na miłość jest za późno...


youtu.be/NlUx8tB40W0

sobota, 17 listopada 2012

kawa i twarze

Tak, cały czas jest tak samo...tylko kawa kojarzy mi się z czymś przyjemnym dobrym i ...moim. Moje marzenia o wspólnym piciu czarnego płynu który mój mózg zakodował jako ideał pary runął gdzieś w szarej rzeczywistości. Mąż wierny herbacie pozostał a mi nie spieszy się do jego zmiany...po co robić coś na siłę i na dodatek komuś krzywdę...Partnerką od kawusi stała się sąsiadka...nie jest to jednak codzienny rytuał a jednak ma miejsce i powoli czerpie z tego radość...
Fejs stał się jak znajomy zauważył LANSfejsem...więc jakoś mi ostatnio dalej do niego...łapię tylko znajomych-tych dalszych na wywiady środowiskowe co słychać i takie tam...
Kopalnia lajków. Miejsc fajnych interesujących. Wciąga mnie  program NA PODDASZU. Wywiady z chrześcijanami.
No i konkursy....no bo czemu przy okazji nie wygrać jakiejś płyty, książki, kubka...:)

Wychylam się do was uśmiechnięta..a co!

piątek, 19 października 2012

jesienny

Nie wiem co napisać....
Podjęłam decyzję o zamieszczaniu tutaj rzeczy które rozświetliły, zainspirowały...to nie tak że nic przez te kilka miesięcy nie było.
Dużo zmian.
Przeprowadzka...Do kogoś bliżej teraz, a do innego dalej....i to nie jest złe z początku boli ale później przychodzi refleksja że jest więcej przestrzeni do oddechu. Mniej kwasu którego trzeba przełknąć, przerabiać...po tym tylko dobre jest to że wiesz jak reagujesz, jak możesz reagować...
Cieszy slow, wiecej książek, mniej czasu nadal... urządzanie mieszkania recyklingowo, DIY...jesień inna muzycznie, inna duchowo.

Oddalenie daje dystans. Boli wiele rzeczy ale się wyciszam w spotkaniu z Wszechmogącym.
Nabieram właściwej perspektywy.
Ćwiczę odwagę.


środa, 27 czerwca 2012

Kult - 6 lat później



                                         Słońce już zaszło, jest wieczór na niebie
Odprowadzam teraz do domu Ciebie
Lecz zanim zaczniesz myśleć o tym, co się stało
Proszę Cię, spotkajmy się rano
Już od tylu lat patrzę w Twoje oczy
Ty wiesz, że mnie niczym nie zaskoczysz
Nie ma powodu do zazdrości
Czasem chciałbym nie mieć litości

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Ważny czuję się, gdy obejmę Cię ramieniem
Nie jesteśmy w niebie, chodzimy po ziemi
To wszystko, co stało się przez ten czas
Jest w Tobie i we mnie, zostało w nas
I czasem gdy się budzę i mogę być zły
Ale to nie zmienia niczego, a Ty
Możesz poczuć czasem brak mojej solidności
Lecz zrozum, nie ma wolności bez miłości

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Nowy dzień się zaczyna i słońce wschodzi
Uważajmy, by się nie rozłączyć
I nowe rzeczy w sobie teraz odkrywamy
To nieprawda, że do końca się znamy
Czasem bardzo niewiele czasu jest potrzeba
By zburzyć wszystko i wszystko pogrzebać
Zrozumieć trzeba, jak groźne są pozory
Przecież nie ma miłości bez pokory

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić chcę
Długo i głośno

Księżyc zachodzi, nowy dzień się przebudzi
Zimnica może w każdym coś ostudzić
Pomyślmy, jak wiele trzeba mądrości
By stopić się w jedności
Już od tylu lat patrzę w Twoje oczy
Czy myślisz jednak, że mnie czymś zaskoczysz
I złe dni bywają w bezmyślnej złości
Czasem jesteśmy bez litości

Dla Ciebie
O tym ja mówić ci chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić ci chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić ci chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić ci chcę
Długo i głośno

Dla Ciebie
O tym ja mówić ci chcę
Długo i głośno

poniedziałek, 18 czerwca 2012

kolor zielony

inspiruje. na pewno przy najbliższej okazji rozejrzę się za czymś irlandzkim.
książką ma się rozumieć ;-)

Stadionowy śpiew "zielonych"kibiców tak mnie poruszył że musiałam ocierać łzy kapiące mi na klawiaturę...

Schodzili z boiska przy takim śpiewie kiedy przegrywali 4:0 z Hiszpanią...

Ojej chciałabym takiego dopingu w każdym momencie życia, szczęściarze z tych piłkarzy!!





Buty za 12zł zamszowe, "skórkowe " poszczęściło mi się u spolszczonego chińczyka :)

I jedna z ulubionych bluzek dostanych w tzw "spadku"
No a dzisiaj "pojechali do domu"
Podobno w Poznaniu z którego pochodzę było dzięki nim naprawdę ciekawie :)




poniedziałek, 11 czerwca 2012

Saga rodziny Baxterów. Karen Kingsbury

Piję miodowe. połknęłam w między-czasie zabiegów rehabilitacyjnych (4tyg po 1,5godz)  ręki Sagę rodziny Baxterów.
Miałam kiedyś "pięknych, młodych, zdolnych" kumpli artystów i nie-artstów. I krążyło kiedyś wśród nich określenie na pewnego rodzaju książki- romans chrześcijański...
Ponieważ czytał je moj znajomy był to taki przytyk, szpileczka...
A poźniej poznałam bliżej Be.kiedy mieszkałam we Wrocławiu, jej fascynację Francine Rivers która stała się moją no a teraz przysła kolej na Karen Kingsbury...bo akurat leżała na "kupce" w bibliotece pod ręką

Francine Rivers jest o półkę wyżej a nawet kilka półek. Ma niesamowicie plastyczny język swoich książek. Zdania są wyszukane. Nie idzie na łatwiznę w opisywaniu.
Mam motyle w brzuchu kiedy mogę czytać jej książki.
To prawdziwa literatura.

Karen jak dla mnie pisze tzw "czytadła". Nie byle jakie ale jednak czytadła.

Mimo to są to książki dotykające duszy,  relację z tym którego nie widzimy na co dzień...
Opisuje postawy nie najłatwiejsze w tym konformistycznym, skoncentrowanym na ego świecie.
Ciszę na kolanach.
Łaskę odpowiedzi.
Zwyczajne i niezwyczajne cuda.

Nie będę opisywać każdej książki po kolei ale seria mnie dotknęła. W różnych miejscach.
Jako matka, żona, kobieta nie mogłam się nie utożsamiać z bohaterkami tych książek.
Słodkie do bólu opisy miłosnych ochów i achów przeplatały naprawdę trudne momenty.
Zdrada, śmierć, trudne relacje, pogrzebane marzenia...

Seria składa się z książek pt :
Ocalenie
Pamięć
Powrót
Radość
Spotkanie

Polecam, szybko się czyta a to duuuży plus dla tych zabieganych, zajętych i matkujących :)

wtorek, 29 maja 2012

konkursy , konkursy :)

a co opublikuje :) fajna nagroda i ciekawe książki do przeczytania

http://blog.ebookpoint.pl/wygraj-kindla-od-ebookpointa-z-ebookami-od-czarnego/

Pewnie dla tego chciabym wygrać Kindla od Ebookpointa że jestem młodą dynamiczną matką dwójki przekochanych i uroczych dzieci  ( 27mc i 13mc) zakochaną w papierowych książkach ciekawą nowego i innego

drugi powód jest taki że nie miałam jeszcze w rękach tego "cudu" techniki :)

trzeci powód jest taki że nie mam już sił w sobie nosząc 2 dzieci na sobie , na noszenie książek które jednak mają jakąś wagę

czwarty powód to taki że pewnie zanim dopadnę Grochów Stasiuka mój syn nauczy się chodzić :P

piąty powód jest taki że dobra literatura przyspiesza bicie mojego serca, moc słów zamknięty w powolnych lub szybkich zdaniach i zdarzeniach mających miejsce w książkach

szósty powód to to że prowadzę bloga i opisuje w nich przeczytane książki

siódmy powód to taki że jeżeli wygram tego Kindla zacznę skakać ze szczęścia pod sufit, zaparzę ulubioną zieloną herbatę z opuncją figową,  zapalę świeczkę i będę  rozkoszować się tym "czasem dla siebie" dziwiąc się że czytnik trzyma się inaczej i czuję się inaczej niż zwykłą książkę

środa, 23 maja 2012

dotrwać do końca?....

największy dylemat ostatniego miesiąca.
kiedy czasu nie ma na pomalowanie paznokci (dodatki do dobrego wyglądu) tym bardziej nie mam czasu na "relax"
biegam, żyję pod planem, sprawdzana skupiam się na tym żeby dać dobrą odpowiedź.
kiedy to się stało?...minęło? 16 lat i kilka książek w tyg?

tym bardziej muszę dostosować "sito wyboru" do sytuacji. już ma bardzo małe dziurki....

i jak to jest? odłożyć książkę w połowie, bo się dłuży, przeciąga, napisana jest średnim językiem, językiem który mi akurat teraz nie odpowiada...nie powoduje skurczy żołądka, szybszego oddechu, biegu jasnych myśli, była by odpowiednia jako zapychacz dodatkowego czasu (którego nie mam)..

uczę się tego. rezygnować. wybierać lepsze. wartościowsze, ciekawsze...

i co idzie w odstawkę ?

tym razem :

Oliwkowy szlak Carol Drinkwater książka z większej serii. Wyczerpuje temat o którym "mówi". Tyle.
Nic więcej nie napiszę. Fajna jako "zapychacz" albo minimalnie wiecej niż informator turystyczny regionów w książce występujących. Nie ma tego czegoś co jest w książkach Stasiuka, Thurbona, Hugo- Badera...
skonczona na stronie 279 (ojojoj..czyli dotarłam aż do połowy)...

i z przykrością stwierdzam że przekartkowuję "Jak ryba w wodzie(Wspomnienia)" Vargasa Llosy ...bo bardziej interesowała minie strona techniczna pisarstwa tego pana niż polityka (prawie połowa tej książki jest o drodze politycznej pisarza) i pociąg do kobiet ...ale to co mnie interesuje zaznaczam i zapisuje :-)

ps. mam nadzieje że uda mi się w tym tyg odwiedzić bibliotekę i zarezerwowaną książkę :-) fajni są. piszą na maila że książka czeka i że można odebrać :-D


środa, 9 maja 2012

" Po Syberii [orient express] " Colin Thubron

No i z kwietniowej lektury zrobiła się majowa.
Pogoda zupełnie podkręciła poziom endorfin i czas dzielony na książki i wszystko inne trochę zdominowała rehabilitacja ręki na godz.7.
W tym czasie właśnie robiłam sobie pierwszą kawę, kanapkę i po ciuchu zasiadałam do czytania czekając aż obudzą się maleństwa.
Zamiast tego brałam buty na zmianę i spodnie dresowe i ruszałam na ćwiczenia.
Ale od przyszłego tyg zmiana godz :)

Wracając do tematu.
Moje pensjonarskie marzenia kiedy występowałam na świecie solo albo jak kto woli singiel lawirowały kiedyś wokół podróży na Syberię. Nie myśląc o garach do pozmywania, pampersach, ciuchach do odświeżenia miałam odwagę mieć takie fantazje. Nigdy nie wiedziałam jak do końca to zrobię i czy będę w stanie. Będąc kobietą(nastoletnią!) samotna wyprawa odpadała no i po latach utknęłam w labiryncie macierzyństwa..Ale zrobił to za mnie ktoś inny, ktoś w spodniach, kto jest mężczyzną i na dodatek jeszcze dobrze pisze :)

Tę literacką podróż przeżywałam trochę "jak swoją", więc kiedy tylko mogłam "wsiadałam"  w wyobraźni  do pociągu, mieszkałam w obskurnych hotelach, spotykałam bezdomnych, szarych tubylców o mieszanych rysach twarzy, przekraczam koło polarne,  płynęłam trójpokładowym "Mastrowem".
Poznawałam historię miejsc które wypierały możliwość koegzystowania z człowiekiem. Miejsca dzikie niedostępne, poryte wstydliwą, tragiczną historią gułagów i obozów.  Najróżniejsze miasta subiektywnym okiem.

Poznaję Lodową księżniczkę z Ałtaju  "samotną kobietę pochowaną z barbarzyńskim przepychem" Wytatuowaną piękność która zmarła 2 i pół tysiąca lat temu w wieku dwudziestu kilku lat z przyczyn naturalnych i to "rosyjskie Gdzieś Indziej" i tą przestrzeń która jest darem wg C.Thubrona.

("gdyby Syberia odłączyła się od Rosji byłaby i tak największym państwem świata. Z  powierzchnią blisko
300 milionów km.kwadratowych jest wieksza niż Stany Zjednaczone z Alaską i Europą Zachodnią razem wzięte")

Prostych ludzi, handlowców, wiejską staruszkę, lekarza idealistę, budowlańca jadącego do pracy, 87 letnią kobietę która przeżyła obóz i miała w sobie odwagę zachowania nie tylko złych wspomnień ...gdy dostała niespodziewanie w paczce kilo cukru, zaczęła warzyć piwo, które wybuchło w momencie...wejścia funkcjonariusza do sypialni :) To jedna z niewielu anegdot jakie można znaleźć w tej książce

Polecam szczególnie tym którzy cenią sztukę reportażu, literacki język i tym co takie wyprawy w swoim życiu muszą odłożyć na "trochę później" .




wtorek, 1 maja 2012

moment przejścia

przegapiłam moment przejścia
zimno odeszło bez pożegnania
przechodnie w japonkach
okulary.ciemne.duże.modne
lekkie zwiewne sukienki. tuniki. luźne dzianinowe koszulki
torebki.kolorowe paznokcie i usta

na granicy prywatnego wstrętu
mężczyźni w damskich sandałach.
szczupli wąscy z kołyszącymi się po "damsku" biodrami

magnolie kwitną
książki (niektóre) się kończą

w wyobraźni nawet nie podróżuję
oglądam zdjęcia bałkanów i ściska mnie w dołku
wdycham oczami zapach gór wstydliwie kryjących się za chmurami
deszcz tnie szybko intensywnie i krótko

piję za mało herbaty

niedziela, 29 kwietnia 2012






Ognisko u znajomych. Czas na wyłączenie się. Chodzenie boso po trawie. Karmienie dzieci z ręki pysznościami.
Niespieszne picie kawy.
Lubię to!
Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.

Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.

Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.



Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.

Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.

Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazaliśmy miłość.

Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.

Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.



Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radośćią.

— Ronald Russell

czwartek, 26 kwietnia 2012

nowe umiejętności


jestem pod wrażeniem że głowa zapomniała ręki (tej lewej -nie dawno złamanej)
ręka się słucha, ale jak ma podjąć poważniejsze zadanie, udaje że jej nie ma....
i odłamek w nadgarstku się znalazł (po 5 tyg)

kwitną magnolie, mój syn uczy się chodzić, notorycznie ucieka z piaskownicy, córka biega i nie może się zatrzymać...przy wózkowaniu miewam chwile zadumy i oddechu przyglądając się cudzemu ogrodowi i kwitnącemu drzewu/ przekwitającemu?
płatki kwiatów opadają a ja myślę o tym że ktoś musi mieć niesamowity widok, tak jak ja kiedyś,w czyimś domu...te chwile chce się pamiętać specjalnie i z premedytacją...
preludium do piękna i dobra  które płynie cicho i niepostrzeżenie, zagłuszane i zaszczute...


pchanie-jak widać powyżej pochłania moich potomków :) na górze Jaśko a na dole Kasia.
ps. kot pozwolił się tak powozić aż 2 razy !



środa, 25 kwietnia 2012

Kwietniowa górka.
Tak czytam.
Wszystkie po kolei.
Czy szyję, jak mogę czytać jeżeli nie szyję?
Odpowiedz jest prosta.
Maszyna stara, trzęsie chałupą (a dokładniej blokiem ), dzieciaki absorbują, w ciągu dnia to opieka jeszcze nad domem, typu mycie  podłóg, garów(fe nie lubie, ale muszę), odkurzacz, tony prania, bo sie upaćkam, poleje, poślinie x2.
Utykam w tych czynnościach i wyje.
Mózgowyjaławiacz.
Żeby nie zdziadzieć i nie stracić kontaktu ze światem słucham muzyki. Dzieci też. One bardzo się proszą o to słuchanie.
Mamo patrz, mamo choć, mamo to...

No i wieczorem, padam na fotel w kąciku "czytelniczym" i znikam.
Trochę uciekam. Walcze z tym. Będąc  świadoma zagrożeń trzymam rękę na pulsie.
Pilnuję się w okazywaniu miłości- innym.
I pilnuję aby nie zabrakło czasu ciszy i skupienia na Bogu. Mojej lepszej perspektywie i jedynej drodze do prawdy.
Pilnuję moich zadań , wyzwań i odpowiedzialności.
Jasności umysłu.
Poznawanie Jezusa jest równie(o ile nie bardziej) fascynujące niż czytanie nowych historii...

ps. barkuje mi wiecej książek wyd. Czarne, korzystanie z Bibliotekii ma swoje plusy i minusy, portfel nie boli ale z trafieniem na ciekawą pozycję  jest ciężko, pomijając fakt dostępności niektórych tytułów...
nie narzekam, to tylko pozory ;-)

ps2. Więcej o samych książkach przy odrobinie czasu i innego skupienia


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

widoki



WIDOKI.
Mam takie.
Może nie z balkonu ale dzięki wychodzeniu z czworonogiem
codziennie- możliwość przypominania, że góry są bardziej sakrum...niż trawnikowe profanum :)

przypadek




Przez przypadek sięgnęłam po tą książkę bo była wystarczająco gruba i miała wytatuowanego chodliwego autora na okładce.
Tak jak Schmitt miałam jej momentami dosyć ale zachłannie i z wypiekami na twarzy po nią sięgałam w każdej wolnej chwili (czyt. kiedy dzieciaki posnęły).
I przez większość książki zastanawiałam się czy powinna ona trafić do pewnego człowieka u władzy ale niestety przeważały u mnie obawy, że mogłaby rozbudzić już i tak jego chore ambicje.
Miało być lukrowo ale nie będzie bo książka nie jest "prosta".
Posłowie jest uderzające - " dopóki nie rozpoznamy że łajdak i zbrodniarz kryją się w głębi nas samych, będziemy żyć w pobożnym kłamstwie" i zgadza się z moim światopoglądem - że jest w nas świnia którą możemy karmić- w moim przypadku grzechem...
I nie mogłam uciec od myśli czy On, ten którego ukochała moja dusza i duch. Czy On może...
przebaczyć? zbawić? takiego jak On (Adolfa H.)?
jeżeli może i mnie
i Pawła który tępił(dosłownie) pierwszych chrześcijan by później stanąć po stronie Boga...
Książka nie dotyka zbytnio kwestii wiary lecz wyborów.
I ciekawie napisana bo autor podjął się wyzwania prowadzenia dwóch egzystencji- życia dobrego Adolfa i tego którego znamy z kart historii- przerażająco złego.
Polecam

jak w tytule

blog powstaje by uporządkować wszystkie momenty ohów i ahów po przeczytanych książkach, filmach...tych wszystkich momentów zachwycenia, chwil wytchnienia...